Wywiad z ówczesnym Szefem Gabinetu Prezydenta RP, ministrem Krzysztofem Szczerskim (17 lipca 2019)

Wywiad z Szefem Gabinetu Prezydenta RP, ministrem Krzysztofem Szczerskim (17 lipca 2019 r.)

Dlaczego powołano Inicjatywę Trójmorza?

Generalnym impulsem było to, że zdefiniowano wspólną regionalną potrzebę odpowiedzi na konkretny problem. Ten obiektywnie istniejący problem to słabość infrastrukturalna, a szczególnie brak integracji na linii północ-południe w tej części regionu, zwłaszcza w dwóch dziedzinach: transportu i energetyki.

Jednocześnie zaczęliśmy, jako państwa regionu, realizować dalekosiężne programy infrastrukturalne. W transporcie to chociażby Via Baltica, Via Carpatia, Rail Baltica, projekty kolejowe na Węgrzech, połączenia Bułgarii i Rumunii itd. W energetyce zaś, w Polsce wówczas właśnie kończono budowę gazoportu, a w Chorwacji nabierała konkretnego kształtu się koncepcja gazoportu na wyspie Krk. Litwini mają też swój pływający terminal gazowy na LNG, dywersyfikujący ich dostawy. Odrębna kwestią pozostawała kwestia synchronizacji sieci energetycznych państw bałtyckich przez Polskę zresztą Unii Europejskiej. W związku z tym pojawił się duży potencjał realizacji wspólnych strategii regionalnych w zakresie infrastruktury. To połączenie potrzeb, potencjału rozwojowego oraz realnych projektów dało impuls Trójmorzu.

Zaś z polskiego punktu widzenia Inicjatywa Trójmorza powstała, aby rozszerzyć polski projekt polityki regionalnej środkowoeuropejskiej na kraje, które do tej pory były trochę przez tę politykę regionalną Polski zaniedbywane, a które stanowią część środkowoeuropejskiej grupy państw. Wynikało to z przekonania, że pozycja międzynarodowa Polski jest wzmacniana przez pozycję regionu. Oznacza to, że jeśli ten region jest silniejszy, bardziej spójny i aktywny, to to automatycznie przekłada się na pozycję międzynarodową Polski, jako największego kraju tego regionu.

Wcześniej Polska w swej polityce środkowoeuropejskiej w zasadzie koncentrowała się na Grupie Wyszehradzkiej, ograniczała swoje pole aktywności do tych czterech państw. Znacznie słabsza aktywność była w polityce wobec krajów bałtyckich. Z Litwą, jak wiadomo, był nawet moment dość silnego ochłodzenia relacji. Polityka Polski słabo sięgała ku Europie Południowo-Wschodniej, co było w naszym przekonaniu zaniedbaniem. 

W związku z tym nowa idea polegała na tym, aby próbować zbudować blok państw środkowoeuropejskich szerszy niż Grupa Wyszehradzka, który można by zdefiniować wokół bardzo konkretnego celu. To się spotkało równolegle z bardzo podobnym myśleniem ze strony Chorwacji. Bez wątpienia początkiem Inicjatywy Trójmorza jest spotkanie prezydentów Andrzeja Dudy i prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović w Krakowie. Chodzi o pierwsze, nieformalne spotkanie tych prezydentów w Wilii Decjusza. Tam tak naprawdę jeszcze w 2015 roku okazało się, że w obu krajach myślenie jest bardzo podobne. Pani prezydent Kolinda Grabar-Kitarović podkreśliła, składając kwiaty na grobie Władysława Warneńczyka na Wawelu, że to był wspólny król Polski i Chorwacji. My mówimy w podręcznikach o wspólnych królach wyłącznie Polski i Węgier, a przecież każdy król Węgier był koronowany jednocześnie na króla Chorwacji. Ktoś, kto był królem Węgier, miał też koronę chorwacką. Pani prezydent Kolinda Grabar-Kitarović uważa zatem króla Warneńczyka za wspólnego króla Polski i Chorwacji. To był gest bardzo wyraźny, symboliczny. Podsumowując, ta potrzeba, która była u nas, w Warszawie, aby sięgnąć dalej niż Grupa Wyszehradzka w integrowaniu regionu, spotkała się z chorwacką wizją, aby włączyć Chorwację do polityki środkowoeuropejskiej.

Czy może Pan wskazać państwa, które odegrały główną rolę przy powstaniu Trójmorza?

Jeśli chodzi o państwa, to Polska i Chorwacja, bez wątpienia. Jeśli chodzi o podmioty pozapaństwowe, to Atlantic Council przygotował dobrą analizę dotyczącą infrastruktury regionalnej. Ze strony Atlantic Council Ian Brzeziński, gen. J. Jones od samego początku byli

na spotkaniach inicjatywnych Trójmorza. U zarania tej koncepcji nie było Stanów Zjednoczonych, bo to nie była koncepcja Amerykanów jako państwa, ale było wsparcie amerykańskich think-tanków. Można podkreślić też, że pierwsze spotkanie w ramach Trójmorza odbyło się w Nowym Jorku, na marginesie obrad Zgromadzenia Ogólnego ONZ z inicjatywy chorwackiej. Wówczas właśnie delegacja Chorwacji zaprosiła prezydentów państw potencjalnego Trójmorza. Do takiego spotkania prezydentów lub ich przedstawicieli doszło we

wrześniu 2015 roku. Tam właśnie zapadła decyzja o tym, że odbędzie się pierwszy oficjalny szczyt w Dubrowniku w 2016 roku.

Jakie cele przyświecały Polsce, by zaangażować się w prace nad Inicjatywą?

Celem było podkreślenie roli Polski w ramach UE. To jest ważne, bo wokół tego pojawiają się kontrowersje. Inicjatywa Trójmorza to wewnątrzunijny projekt Europy Środkowej. To nie jest formuła polityczna, ale formuła, która jest bardzo praktycznie zdefiniowana. Nie tworzy żadnej alternatywnej struktury politycznej wobec UE. Bardzo wyraźnie pokazuje na pewien wspólny interes krajów Trójmorza. Celem Trójmorza jest przełamywanie deficytów tych krajów w ramach UE. Rzeczywiście jest tak, że brak infrastruktury w tych dwóch dziedzinach, transportu i energetyki, brak infrastruktury gazowej nas osłabia realnie, bo uzależnia nas od zewnętrznych podmiotów, dostawców gazu. To osłabia region w ramach UE, bo czyni go regionem zależnym energetycznie. Z kolei brak infrastruktury transportowej fragmentuje rynek w tej części Europy. Te gospodarki mógłby się rozwijać dynamiczniej, ale ich synergia jest słaba, bo nie ma powiązań transportowych, które powodowałyby, że moglibyśmy mówić o wspólnej sile rynku środkowoeuropejskiego. Tak nie jest, właśnie z powodu barier transportowych.

Gdzieś w tle, później, pojawiła się też kwestia bezpieczeństwa militarnego. Zmiany zaczęły się po szczycie NATO w 2016 roku w Warszawie. Przypomnę, że gdy się pojawiła Inicjatywa Trójmorza, nie było tu w regionie tak jak dziś zdefiniowanej fizycznej obecności wojsk NATO w takiej formule, jaką jest wzmocniona wysunięta obecność w Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii, a także dopasowana obecność w Bułgarii i w Rumunii[1]. Trzeba pamiętać, że równolegle z Trójmorzem powołaliśmy Bukaresztańską Dziewiątkę, czyli współpracę łączącą państwa wschodniej flanki NATO. To były dwie inicjatywy, które równolegle z udziałem Polski powstały w 2015 roku. Równolegle budowaliśmy wschodnią flankę NATO przez szczytem NATO w Warszawie w 2016 roku, równolegle budowaliśmy Inicjatywę Trójmorza w ramach UE. Tamto jest w NATO, to jest w UE. W pewnym momencie, po szczycie NATO w Warszawie, pojawiła się kwestia mobilności wojskowej, która jest wspólnym priorytetem UE i NATO. Dla mobilności wojskowej infrastruktura transportowa jest kluczowa. Ten element w kontekście Trójmorza pojawił się później, właśnie w wyniku decyzji na szczycie NATO w Warszawie. Kwestia mobilności wojskowej jest w tyle głowy, gdy się mówi o Trójmorzu. W ramach całej dyskusji infrastrukturalnej w Europie Środkowej Polska w naturalny sposób jest hubem, centralnym miejscem przecinania się głównych osi wschód-zachód i północ-południe. To jest dla nas też ważne w kontekście rozwoju CPK[2], który też jest wpisywany w Trójmorze.

Jeszcze jedna rzecz jest ważna. Zdawaliśmy sobie sprawę, że wraz z bogaceniem się tego regionu w ramach UE i wraz ze zmianami polityki budżetowej UE, będzie wygasać zewnętrzne finansowanie rozwoju regionalnego tej części Europy z funduszy strukturalnych. To jest obiektywne zjawisko, które jest tylko wzmacniane przez zmiany priorytetów budżetu europejskiego. Potrzeby pozostaną, a być może za jakiś czas realnie będziemy mieć tych pieniędzy coraz mniej z tego źródła, które do tej pory zasilało rozwój infrastruktury. W takiej sytuacji wiemy, że ta część Europy będzie potrzebowała nowych pieniędzy na rozwój infrastruktury. Ta część Europy będzie potrzebowała pieniędzy, więc powstaje tu szansa inwestycyjna. Inicjatywa Trójmorza ma pomóc stworzyć konkurencję na wypełnienie luki po wygasających funduszach strukturalnych. Stąd też pojawił się projekt powołania Funduszu Trójmorza.

Jakie są główne wyzwania, które negatywnie rzutują na rozwój Inicjatywy Trójmorza?

Inicjatywa Trójmorza powstała bez patronażu zewnętrznego, co wzbudziło wątpliwości. One się w jakimś stopniu utrwaliły w sytuacji wyraźnego amerykańskiego entuzjazmu, co się wyraźnie nałożyło na problem relacji europejsko-amerykańskich. To zaangażowanie, wyrażone wyraźnie na szczycie Trójmorza w Warszawie, niektórych nastawiło do tej koncepcji z dystansem. To był realny problem, ale to się udało przełamać. Obecność przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera na dwóch kolejnych szczytach Trójmorza i wniosek Niemiec o członkostwo w Inicjatywie Trójmorza w 2018 oku przyniosło zmianę. Pamiętam, to było przy okazji wizyty prezydenta Niemiec w Warszawie, właśnie wówczas prezydent Frank-Walter Steinmeier przekazał prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że Niemcy będą zgłaszały gotowość do przyłączenia się do Inicjatywy Trójmorza. Nastąpiła całkowita reorientacja polityki Niemiec wobec Trojmorza. Jest to istotne, bo gdyby ta inicjatywa cały czas była przez Berlin i Brukselę postrzegana negatywnie, to myślę, że by nie przetrwała. To był problem. Dzisiaj zniknął, a Niemcy są, obok USA, drugim kluczowym państwem partnerskim Trójmorza.

Drugi problem, który jest cały czas, to fakt, że jej skuteczność zależy od jakości relacji między prezydentami a rządami poszczególnych krajów. Instrumenty wykonawcze są w rękach rządu, a nie prezydentów. Inicjatywa powstała jako inicjatywa prezydencka na najwyższym politycznym szczeblu, z założeniem takim, że wyżej się nie da, więc to daje pewne gwarancje trwania, stabilności inicjatywy, bo rządy mają dużo bardziej niestabilną pozycję. To rzutuje na fakt, że tam, gdzie relacje rządu prezydenta i rządu są lepsze, w tych krajach inicjatywa ma silniejszą dynamikę, a tam, gdzie rządy są w opozycji wobec prezydenta, tam prezydent może wyłącznie na szczytach wyrażać ogólne polityczne poparcie dla inicjatywy w imieniu kraju, natomiast trudno uzyskać potem deklaracje realnego wykonywania zadań.

To taki w pewnym stopniu paradoks, że ta inicjatywa jest na najwyższym politycznym szczeblu i jednocześnie nie jest bardzo polityczna. Prezydent Andrzej Duda właśnie mówi, że chciałby, aby ta inicjatywa działała jak perpetuum mobile, tak, że wiele zadań się wykonuje,ale to nie wymaga każdorazowego osobistego udziału prezydentów, aby projekt zmierzał naprzód. Do tego zmierzamy.

Czy kwestia członkostwa Niemiec jest zamknięta?

Decyzja została podjęta przez przywódców, że nie poszerzamy składu członkowskiego Trójmorza. Ale to decyzja polityczna, więc zawsze może się kiedyś zmienić, Aplikacji do Trójmorza jest dużo, zarówno z krajów UE i spoza UE. Niedługo mogłoby się to przekształcić w organizację od Azerbejdżanu po Niemcy, Włochy, Skandynawię, w jakiś gigantyczny twór.

Trzymamy się zatem w gronie 12 krajów założycielskich, natomiast wprowadziliśmy status kraju partnerskiego, który zaproponowaliśmy dwóm państwom: Stanom Zjednoczonym i Niemcom. Chcemy utrzymać równowagę między nimi, to znaczy ich status będzie równorzędny, aby nie różnicować partnerów. Myślę, że będzie zgoda na przyznawanie statusu partnera kolejnym państwom, ale nie widzę szans, aby była zgoda wszystkich, aby skład członkowski w najbliższym czasie formalnie powiększyć.

Jakie są główne czynniki, które pozytywnie wpływają na rozwój Inicjatywy Trójmorza?

Po pierwsze, uważam, że to jest realnie istniejące poczucie wspólnoty politycznej.

Po drugie, realny interes bezpieczeństwa energetycznego.

Po trzecie, realne deficyty infrastrukturalne, które powodują, że te kraje prowadzą inwestycje i powstaje poczucie, że trzeba te wysiłki skoordynować.

Po czwarte, bardzo pragmatyczny sposób budowania Inicjatywy Trójmorza, która się rozwija po kolejnych szczytach. Ten pragmatyczny sposób się sprawdza i jest ważnym czynnikiem sukcesu.

Jaki ma wpływ Inicjatywa Trójmorza na Unię Europejską (w szczególności czy wzmacnia jej spójność, służy pogłębieniu integracji czy raczej zwiększa ryzyko dezintegracji)?

To zobaczymy wkrótce, przy okazji nowego budżetu i tego, w jaki sposób nowa Komisja włączy Inicjatywę Trójmorza do swojego programu prac. Bardzo dużo będzie zależało od nowych komisarzy, zwłaszcza pochodzących z tego regionu. Inicjatywa może się stać ważnym czynnikiem polityki europejskiej, umożliwiającym rozwój spójności północ-południe w tej części Europy, zapewnienie lepszego dostęp do rynku, dywersyfikację energetyczną i dodatkowe źródło finansowania rozwoju europejskiego.

Inicjatywa powstała w trakcie kadencji obecnej, ustępującej Komisji Europejskiej i nigdy nie stała częścią polityki unijnej. Wszystko jest jeszcze potencjalne, bo Inicjatywa Trójmorza nie jest jeszcze częścią polityki unijnej. Przykładowo Partnerstwo Wschodnie zostało wpisane w politykę unijną, jest komórka, która się tym zajmuje. W przypadku Inicjatywy Trójmorza uważam, że rozwój w tym kierunku

jest możliwy.

Jak Pan postrzega Inicjatywę Trójmorza w kontekście relacji transatlantyckich (w tym relacji z USA)?

Pomysł jest taki, że to ma być jeden z wehikułów powrotu amerykańskiego do Europy po ich pivocie do Azji. Wojskowa obecność amerykańska ma być powrotem militarnym, a Trójmorze ma być wehikułem powrotu ekonomicznego Ameryki do tej części Europy. Jeśli to by się razem udało, to chodzi o to, aby stworzyć realny interes amerykański dla zaangażowania tutaj. W pewien sposób udało się to osiągnąć w wymiarze gazowym. Amerykanie widzą, że poprzez terminale gazowe jest interes do zrobienia w środkowej Europie. Ci, którzy zajmują się gazem w USA naciskają na amerykańską administrację, aby były dobre relacje z Polską, bo jak będą dobre relacje z Polską, to będzie dla nich dobry interes. Dla nas korzyści polegają

na tym, że ten gaz jest tańszy niż od innych odbiorców, więc my zyskujemy, bo mamy tańszy gaz, oni zyskują, bo mają odbiorców gazu. To jest ważne, aby uczynić ten sojusz realnym, takim, aby same środowiska amerykańskie naciskały na amerykańską obecność, bo jeśli zainwestują w Inicjatywę Trójmorza, to tym bardziej zwiąże ich to już na lata.

Czy można wskazać lidera w Inicjatywie Trójmorza? Jeśli tak, to które państwo pełni taką rolę?

Widzę grupę liderów – to są kraje, które organizowały szczyty. Te szczyty „krążą” po Trójmorzu i każdego roku znajduje się kolejne państwo, który chce szczyt zaangażować. Mało tego, chcieliśmy, żeby on krążył między trzema morzami. Był szczyt nad Adriatykiem, czyli w Chorwacji, nad Bałtykiem, czyli w Warszawie, nad Morzem Czarnym, czyli w Rumunii, potem znowu Adriatyk, czyli Słowenia. A kolejny, w roku 2020 ponownie będzie nad Bałtykiem, czyli w Estonii. A potem może sięgniemy też po kraje centralne, bez dostępu do morza. Ważne jest to, że te trzy morza są niczym trzy bramy do środkowej Europy.

Widać bardzo wyraźnie, że kraj, który decyduje się organizować szczyt, natychmiast włącza się bardziej aktywnie w prace Trójmorza. Dzisiaj jest zatem grupa liderów, która obejmuje Chorwację, Polskę, Rumunię, Słowenię i do tego dochodzi Estonia, to widać bardzo wyraźnie. Sama decyzja kraju, że organizuje szczyt, oznacza zaangażowanie się w projekt. To jest bardzo ważne, kto organizuje szczyty. To rzeczywiście jest taka grupa liderów.

Który/Które z projektów uznaje Pan za kluczowy dla powodzenia Inicjatywy Trójmorza?

Ja uważam, że Via Carpatia, bez wątpienia. Połączenie jej z Via Baltica to jest kręgosłup transportowy Trójmorza.

Z polskiego punktu widzenia CPK (Baranów), gdyby rzeczywiście powstał, to byłaby wielka rzecz. To byłby port mobilności dla całego Trójmorza, szczególnie w transporcie cargo.

I myślę, że sieć interkonektorów gazowych, ale dopiero po tym, kiedy dopłynie dużo gazu z zewnątrz. Chodzi o to, żeby te interkonektory służyły realnie konkurencji dostawców gazu. Bo zsieciowanie się Europy przy monopolu Gazpromu w niektórych państwach nie wpisuje się w ideę Trójmorza. Chodzi o to, aby płynął gaz z różnych

kierunków, nasz Baltic Pipe, LNG, litewskie LNG, polskie i chorwackie LNG. Do tego dochodzą jeszcze rumuńskie projekty dywersyfikacyjne. To wtedy jak się to zepnie tymi interkonektorami nagle się okazuje, że ten rynek jest rynkiem konkurencji gazowej.

Który/Które z projektów Inicjatywy Trójmorza uznaje Pan za priorytetowy dla Polski?

Tak jak powiedziałem, te trzy wspomniane. To z punktu widzenia Polski. Wiem, że Bułgaria czy Rumunia przede wszystkim chcą budować mosty na Dunaju. Bo na całej granicy bułgarsko-rumuńskiej jest mniej mostów niż w samej Warszawie. Są wyliczenia, że te same

odległości w km w Europie Zachodniej pokonuje się o kilka godzin krócej niż w naszej części Europy. To są realne straty gospodarcze. Ta sama odległość jest pokonywana kilka godzin dłużej w tej części Europy niż w Europie Zachodniej. Kluczem jest to przełamać.

Czy władze Polski zamierzają konkretnie wspomóc działania Inicjatywy Trójmorza (dialog polityczny, kwestie finansowe)? Jeśli tak, to w jaki sposób?

To widać, że Polska jest tym krajem bardziej aktywnym. Fundusz Trójmorza jest organizowany przez polskie BGK. Kolejne państwa się systematycznie do tego funduszu dołączają. To będzie nasze największe wiano jakie wniesiemy w sensie organizacyjnym do Trójmorza. Niedawno, z inicjatywy m.in. polskiej Giełdy Papierów Wartościowych powstał też Indeks Trójmorza (CEEPlus), który umożliwi inwestowanie w najbardziej dynamiczne spółki notowane na giełdach państw naszego regionu. To kolejny znakomity pomysł i nasz wkład do sukcesu Trójmorza.

Czy istnieje potrzeba większego uregulowania formalno-prawnego Inicjatywy, czyli instytucjonalizacji tej współpracy?

Po latach sceptycyzmu dzisiaj uważam, że to mogłoby nastąpić. Nie chodzi o powoływanie Trójmorza jako organizacji międzynarodowej, natomiast o powołanie sekretariatu, który rzeczywiście zajmowałby się na stałe informowaniem o Trójmorzu, prowadzeniem strony, social media o Trójmorzu, odpowiadaniem na pytania o Trójmorzu. Myślę, że takie miejsce powstanie. To będzie nasz wniosek na najbliższy szczyt Trójmorza. Uważam, że to powinno powstać.

Po drugie, powinna powstać już teraz bardziej spójna identyfikacja wizualna Trójmorza. Tak jak z UE. Każda prezydencja ma swoje logotypy i swoje materiały promocyjne, które identyfikują prezydencję, ale mimo wszystko UE ma swoje stałe symbole. To samo Trójmorze, do tej pory każdy szczyt miał swoje logo i tak dobrze jest, bo to jest de facto logo prezydencji danego kraju w Trójmorzu. Natomiast uważam, że potrzebny jest branding.

Chciałbym któregoś dnia obok tych tablic informujących o tym, że jakaś droga budowana jest ze środków europejskich, widzieć też tablicę z napisem „ten projekt realizuje Inicjatywę Trójmorza”, po prostu z logiem Trójmorza. Gdyby okazało się, że będą rzeczy fundowane przez Fundusz Trójmorza, to tam taka tablica będzie musiała być. Myślę, że do tego potrzebny jest sekretariat żeby zarządzać tym brandingiem, nazwą, logo itd. i ktoś musi mieć nad tym pieczę. Wydaje mi się, że prędzej czy później to powstanie, myślę że prędzej, bo nawet potrzeba informacji jest coraz większa.

Na razie nie ma dobrej strony internetowej, to jest oczywiście słabość Inicjatywy. Myślę, że ona wynikała jasno z tego, że była początkowo obawa wokół negatywnych emocji wobec Trójmorza. Prezydenci jeździli, ale jednocześnie ich rządy nie zawsze dobrze mówili o Inicjatywie. Chodzi o relacje z Brukselą. W niektórych krajach poszła plotka, że jak coś się wpisze na listę priorytetową Trójmorza, to Unia przestanie to finansować. UE powie: to jest projekt trójmorski, wasz, wy się tym zajmijcie i sobie to sfinansujecie, nie powielajcie listy projektów priorytetowych do funduszy i do Trójmorza. Wiem, z kilku krajów, że bały, się takie rzeczy z pakietu trójmorskiego zostaną w Brukseli wykreślone z listy. Potrzebna jest sieć informacyjna, przełamanie takiej bariery mówienia o tych krajach trójmorskich.

Lepiej brzmi „Trójmorze” niż „Inicjatywa Trójmorza”?

To też po polsku brzmi lepiej niż Three Seas Initiative. Bo już zaczyna taki akronim funkcjonować TSI, ale znany jest tylko pojedynczym osobom, a Trójmorze dobrze brzmi po polsku. Trimarium jest przekładalne na języki regionu.

Jakie określenie jest najlepsze dla zdefiniowania obszaru Inicjatywy Trójmorza? Czy jest to np. Europa Środkowo-Wschodnia, Europa Środkowa albo inny termin?

Europa Środkowa, bo biegnie granicami zachodnimi UE. Wschodnia byłaby kiedy przekroczylibyśmy granice Unii ku wschodowi. Myślę, że te kraje tak chciałyby być widziane. Inicjatywa Trójmorza to jest Europa Środkowa.

Mówiąc o rozbieżnościach, które są czasem problemem w polityce wewnętrznej, czy Pan minister widzi różnice w podejściu PO i PiS do Trójmorza?

Tak, dlatego, że koncepcja Platformy jest osiowa Paryż–Berlin–Warszawa i dąży do wyrwania Polski z regionu, bo te kraje były w latach 2010-2015 postrzegane jako obciążenie dla Polski a nie jako środowisko nas wzmacniające. Myślę, że w dużej mierze odziedziczony stan w 2015 był taki, że de facto z Litwą nie było relacji, były zasadniczo zimne. W dużej mierze nie rozwinęły się przez to też relacje z Estonią i Łotwą. Z Wyszehradem była awantura o migracje. Ze Słowenią, Chorwacją były wizyty ceremonialne polskich prezydentów, takie jak odbywają się do krajów bardzo odległych. W ogóle na radarze nie było tych krajów południowych. Z Bułgarią były standardowe, sztampowe relacje reprezentacyjne. Myślę, że ożywienie tego regionu to są właśnie te ostatnie lata.

A czy stanowiska PO i PiS w stosunku do relacji transatlantyckich są zbieżne, czy rozbieżne?

Mam nadzieję, że przynajmniej jeśli chodzi o bezpieczeństwo jest zbieżność, natomiast w ocenie politycznej jest skrajna rozbieżność. Platforma przyjmuje opcję europejskiej krytyki Trumpa, obecnej administracji.

Kilka lat temu napisałem taki tekst o polskiej polityce zagranicznej. Jej istotą była koncepcja, że nasza doktryna zagraniczna powinna przyjmować kształt jak symbol trefl a w kartach. Powinna mieć, po pierwsze, swój zachodni, euroatlantycki krąg, po drugie, krąg polityki wschodniej, czyli w kierunku Ukrainy, Kaukazu i Azji Centralnej,  po trzecie musimy mieć krąg polityki północnej, bałtycko–nordyckiej, której nie mieliśmy, ale także, na równi z nimi powinniśmy budować korytarz ku południu Europy Środkowej – wyjście w dwóch kierunkach: Adriatyku i Morza Czarnego. Wszystkie te trzy kręgi i korytarz południowy wzajemnie się warunkują i wzmacniają, Ja to opublikowałem jako moją propozycję na politykę zagraniczną Polski. Teraz mogę współtworzyć ramy realizacji tej koncepcji. Trójmorze jest jej istotnym elementem.

Wywiad został zarejestrowany na dyktafonie i spisany przez A. Orzelską-Stączek i M. Czernicką.

Źródło: Wywiad z Szefem Gabinetu Prezydenta RP, ministrem Krzysztofem Szczerskim przeprowadzony w Kancelarii Prezydenta RP w Warszawie 17 lipca 2019 roku przez prof. Agnieszkę Orzelską-Stączek i dr Marzenę Czernicką, [w:] A. Orzelska-Stączek., P. Ukielski,  Inicjatywa Trójmorza z perspektywy jej uczestników, Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Studiów Politycznych PAN, 2020, s. 142-153.

Krzysztof Szczerski – polski politolog i polityk, w latach 2017–2021 szef Gabinetu Prezydenta RP, w 2021 szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP, od 2021 stały przedstawiciel RP przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.


[1]     Istnieją dwie formuły sojuszniczej obecności w Europie Środkowej: wzmocniona, wysunięta obecność (eFP, ang. enhanced Forward Presence) w państwach bałtyckich i Polsce, oraz dopasowana wysunięta obecność (tFP, ang. tailored Forward Presence) w Bułgarii i w Rumunii. Powstały na mocy decyzji podjętych na szczycie NATO w 2016 roku w Warszawie.  (komentarz A. Orzelskiej-Stączek).

[2]     Centralny Port Komunikacyjny